O autorze
Politolog. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1998-2000 pracował wspólnie z Tadeuszem Syryjczykiem w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej. Od 2004 r. w Zespole Doradców Gospodarczych TOR. Wcześniej zajmował się polityką. Na początku w Unii Wolności, gdzie m.in. pełnił funkcje członka Zarządu Krajowego UW i p.o. rzecznika prasowego. W latach 2003–2005 pracował w zespole Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PO Jana Rokity nad dokumentem „Państwo dla Obywateli – plan rządzenia 2005-2009” w kwestiach związanych z reformą kolei i budową dróg. Autor licznych publikacji prasowych i współautor publikacji książkowych.

Mordują OFE. Zamordują drogi?

W pierwszym odruchu zapewne większość Czytelników zareaguje: co ma piernik do wiatraka? Ma! I to bardzo dużo, bo aż 18 mld zł. Tyle bowiem OFE zainwestowały w obligacje Krajowego Funduszu Drogowego, dzięki którym możliwa jest realizacja programu budowy dróg w Polsce. Skoro OFE mają ograniczyć się jedynie do rynku akcji, rodzi się pytanie z czego będziemy finansować budowy dróg w nowej perspektywie finansowej 2014-2020?

Na koniec lipca aktywa OFE wynosiły 284,2 mld zł., z czego 121,2 mld zł przypadało na obligacje skarbowe, które rząd przenosząc do ZUS planuje umorzyć. Wartość dłużnych papierów nieskarbowych wynosiła 31,3 mld zł, w tym blisko 18 mld zł. przypadało na wyemitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego na rzecz Krajowego Funduszu Drogowego obligacje drogowe, które także podlegać będą umorzeniu, ponieważ objęte są gwarancjami skarbu państwa. Cała ta księgowa operacja służy tak naprawdę i jedynie obniżeniu długu publicznego o ok. 8 proc. Troska o los przyszłych emerytów jest iluzoryczna.



Wróćmy jednak do dróg. W 2009 roku nastąpiła nowelizacja budżetu podyktowana ciężką sytuacją finansów publicznych. Państwo zdecydowało, że nie będzie bezpośrednio finansować realizacji programu budowy autostrad i dróg ekspresowych, ale że zostanie zastąpione przez KFD, który zaciągać będzie dług poprzez kredyty w bankach bądź emisję obligacji. Dzisiaj ów dług wynosi ponad 44 mld zł., jego roczna obsługa kosztuje 2 mld zł. czyli mniej więcej 50 km nowej autostrady. Zapętlenie w długach sprawiło, że Sejm musiał zatwierdzić przepisy umożliwiające zaciąganie długu na spłatę starego długu. Podobny mechanizm planowany jest odnośnie inwestycji kolejowych.

Kiedy w 2009 roku ostrzegaliśmy, że ta droga jest finansowo niebezpieczna Rząd uspokajał, że obligacje kupią OFE, dzięki czemu przyszłość emerytów będzie mocniej zabezpieczona, bo papiery mają gwarancje Państwa. Teraz OFE mają mieć zakaz kupna takich obligacji. Skoro dotychczas drogi powstawały mniej więcej w 40 proc. dzięki OFE mam skromne pytanie czy „reforma” systemu emerytalnego nie odbije się na finansowaniu rozwoju infrastruktury drogowej? Kto zastąpi te fundusze? Czy są jakieś analizy czy idziemy po prostu na żywioł i po trupach, bo obniżenie poziom długu jest największym priorytetem? Infrastruktur to klucz do rozwoju. Ładne hasło, ale czy wciąż aktualne dla tego Rządu?
Trwa ładowanie komentarzy...