Nic dziwnego, że PiS, który dotychczas raczej nie krytykował szefowej resortu rozwoju regionalnego, przystąpił do frontalnego ataku. E. Bieńkowska, mimo że jest członkiem rządu i senatorem z ramienia PO, trzymała się od polityki z daleka. To była słuszna decyzja, która stała się jej atutem. Zapewne zdaje sobie jednak sprawę, że stała się teraz jednym z głównych celów i że jeśli da się sprowokować, straci opinię pro państwowca.
Zwłaszcza, że wczorajszy atak był jakimś kociokwikiem. Co ma bowiem wspólnego brak dróg na Euro2012 z rozliczeniem się z euro na czas? Europoseł Tomasz Poręba nie wie, że rozliczamy się z funduszy do 2015? Owszem, pod statystyką kolejnych kilometrów otwieranych odcinków dróg kryją się problemy firm wykonawczych, wzrost bezrobocia etc., ale z drugiej strony GDDKiA jest jednym z najlepszych beneficjentów środków unijnych. Na konta zwrócono już Polsce 33 mld zł., czyli w okolicy 70 proc. należnych kwot, jak więc można sugerować, że w drogownictwie coś nam grozi z pieniędzmi UE? Nawet przy pamiętnym zablokowaniu środków, w związku z podejrzeniem zmowy cenowej, wybroniliśmy się, bo system kontroli jednak zadziałał i żadnych konsekwencji ze strony Brukseli nie było.
W polityce wszyscy wszystkim chcą spuścić łomot. Wolałbym, żeby dyskusje wokół aspektów związanych z członkostwem w Unii były tego łomotu pozbawione i żeby wszystkim chodziło o wygraną naszego kraju, a jeśli już spory mają się toczyć, to niech przynajmniej opierają się na prawdziwych argumentach. Hasło „Polska marnuje środki”, to dla mnie zohydzanie Polakom Unii. Tak się nie robi! Mamy wpadki - jak każdy kraj - ale nie marnujemy szansy jaką dostaliśmy. Dlatego trzymam kciuki za Bieńkowską!
